Klubowy numer konta: 17 8732 0000 0000 0488 2000 0001
Główna
Jeśli nie na deskach to napewno na kolanach.
niedziela, 30 października 2011 14:14
Tak można najwłaściwiej określić sytuacje Garbarnii po XI kolejce. Jeszcze pare tygodni temu z wielką nadzieją patrzyliśmy na poczynania kurowskich piłkarzy. Pomeczu z rezerwami Stali Poniatowa miejsce na koniec rundy jest wielką niewiadomą...
Przechodząc do meczu trzeba przytoczyć kilka faktów. Garbarnia bez kontuzjowanego Irka Gajewskiego i pauzującego za kartki Marcina Mazurkiewicza. Patrząc na skład rezerw można było stwierdzić ,że łatwo w sobotnie popołudnie "kogutom" o punkty nie będzie. Pierwsze minuty to dominacja Garbarnii ,która stworzyła kilka akcji i utrzymywała się przy piłce. Pierwszą sytuację zmarnowali goście. Napastnik z Poniatowej znalazł się sam na sam z Grzesiem Kijowskim i uderzył w słupek. Jak się później okazało była to zapowiedź strzeleckiego festiwalu gości. Okoliczności pierwszych bramek trzeba uznać przynajmniej za dziwne. Pierwsza bramka pada po strzale z rzutu wolnego ,którego de facto niepowinno być. Stało się już swoistą normą ,że po walkach o górne piłki, sędzia niesłusznie odgwizduje faule naszych rosłych stoperów. Tym razem wykorzystali to goście strzelając bramkę po dobitce z rzutu wolnego. Druga bramka to również zbyt, pochopna decyzja sędziego głównego. W polu karnym "kogutów" napastnik gości odpycha Jacka Guza, po czym w przepychance wywraca się sygnalizując to głośnym okrzykiem. Karny i 0:2 dla gości po raczej niezłej grze w pierwszej połowie. To co rozdzielało obie drużyny to dwie strzelone bramki. Oba zespoły prezentowały podobny poziom. Na drugą połowę gospodarze niechcąc zawieść kurowskich sympatyków, wychodzą z zamiarem strzelenia kontaktowej bramki. Jednak po kilku minutach gry piękne dośrodkowanie z boku boiska w pole karne Garbarni i piękną bramkę strzela napastnik z Poniatowej. 3:0 i widać już było ,że z graczy KKS-u "zeszło powietrze". Późniejsze wydarzenia na boisku były konsekwencją słabego wyniku. Ciężko z powrotami na własną połowę mieli wszyscy pomocnicy ,a goście mądrze wykorzystywali dziury w środku boiska. Czwarta bramka pada po dośrodkowaniu i strzale głową , a piąta po rzucie karnym. Nawiązując do tytułu, Garbarnia była jak bokser po ciosie, który nie trzyma gardy ,a jego ataki nic nie dają. Wynik jest raczej zbyt surowy chociaż ,goście mieli sytuacje by rozmiary zwycięstwa były okazalsze. Nie pochwalę dziś żadnego z piłkarzy ,bo przegrali wszyscy 5:0 i nikt nie powinien obciążać bramkami poszczególnych zawodników. Tak samo słabo jak zagrał bramkarz , zagrała obrona, pomoc i atak. Pora się więc zastanowić czy Garbarnia leży już znokautowana na deskach, czy jeszcze się podniesie do końca rundy. O meczu można napisać jeszcze pare rzeczy ,które dodatkowo frustrowały graczy z Kurowa. Nie ma to jednak większego sensu przy takich rozmiarach porażki. Następnym przeciwnikiem KKS-u będzie spadkowicz z okręgówki Mazowsze Stężyca, która po słabym początku rundy ,rozkręca się z kolejki na kolejkę. Czy Garbarnia podniesie sie po ostatnich porażkach? Operacja "Stężyca" rozpoczęta.